Wesołego Dnia Oskarka.>>piątek, 16 października 2009
19:19:43
Po raz 155.
Rożi <3
komentarze [0]Moje Wielkie Kłirowe Wakacje>>środa, 2 września 2009
00:37:34
Wakacje się już niestety skończyły >;
Wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi to lato nie było tragiczne czy przepłakane. O dziwo było wręcz wybitnie przyjemne. Może nie zrobiłam wszystkiego, co chciałam czy zaplanowałam, ale za to zrobiłam masę rzeczy, o których nawet nie śniłam. Niby jak się kończy 18lat to nic się nie zmienia. Cusz, lubię kotlety. Nie do końca się zgodzę. Życie jednak wygląda inaczej. Nie jest się już dzieckiem, nie jest sie jeszcze dorosłym człowiekiem, a czas leci szybciej i szybciej.
Wypełniło się me przeznaczenie. Zdałam do trzeciej klasy :3
Byczes. Na 4. No kurwa.
Przed komisem autentycznie myślałam,że się porzygam.Już w wieczór poprzedzający sądny dzień nawpierdalałam się Persenu. Jeżeli taka ilośc walerianki mnie nie uspokoiła, to napewno zrobiło to placebo.
Raz jeszcze wypełniło się przeznaczenie. W ciągu tych 2 miesięcy, mój kompcio spierdolił się 3 razy. Bez jaj, kurwa.
Dzisiaj muszę ruszyć dupsko do szkoły. Przespałam swoją ostatnią inaugurację roku szkolnego. NIGDY WIĘCEJ 1 WRZEŚNIA.
Nie mogłam zasnąć przez całą noc tylko po to,by mnie zmogło po 5 nad ranem i obudzić się po 10.00.
Jakby tego było mało, Pożegnanie Jesieni nadal mi się nie ściągnęło i cały dzień stoi z tymi 78.1% na torrencie. Mam nadzieję,że ksiązkę mają w bibliotece. A jeżeli chodzi o film, to absolutnie zakochałam się w Peszku i jego śmiechu. Genialny z niego Łohoyski.
Swoją Ostatnią Niedzielę spędziłam na vixowaniu u siebie. Nadal nie wiem jak się prawie 20 osób zmieściło u mnie na chacie. Było zacnie. Nawet chłopaki zrobili mi przezacną fryzurę ala Mana. O 4 nad ranem i do tego elektryczną szczoteczką do zębów. Sailor Kłodzilla<3
Ech bojaski, bojaski. Wy i ten wasz kłirowy świat <3
Ps.
London jak zwykle zacny. Zwłaszcza w swym szopingu.
Aidra+Rożi+TŁAJLAJT= GREJTEST ART EWER
Rożi <3
komentarze [0]Krusefajt lajk maj sejwior>>wtorek, 11 sierpnia 2009
00:52:12
Koniec wakacji nieubłaganie się zbliża P;
Swój zacny czas spędzam na vixowaniu, chlaniu i jaraniu. Oczywiście wszystko to w przerwach miedzy matematyką. Serio. 6h w tyogniu. Lol. Więcej niż w szkole. Jeżeli chodzi imprezy to rozsmakowałam się w sopockich klubach. Kłirastycznie. Swoją drogaą, to jak ostatnio wracałam z Piany, to akuratnie w Gdyni było Bijacz Party. W N10 zaliczyłm dwie bójki w autobusie, pacyfikację przez zajebistych policmajstrów z Party Vana i prawie dostałam w łeb butelką pierdolniętą przez jakiegoś łysego chuja.A to wszystko w busie jadącym na Babie <3
Ale by nie było ,zę Rożi tylko vixuje i sie uczy, to powiadam, że pracował też, jak na socjalistę przystało. Za darmo. >; Do 23.00 >; W Dżelitkowie >; Ale za to teraz mam staż.
Jaraliście kiedyś po ciemoku w wannie? Nie? TO nie wiecie co to życie. Serio. Siedząc w jednym miejcu i słuchając muzy czułam się jak pieprzony odkrywca chuj wie czego. Z kolei Joka'Zajebiście jest, spierdalaj' Bleeeee rzygała na mój balkon. I sąsiadów tyż. Fajnie było. Z pomocą Miho wysprzatałyśmy chate w 30 minut (THX :*), bym się wyrobiła na matemetykę. Zrobiłam nawet w całośc pracę domową. Chuj, że nie spałam z 50h. Brak snu to sekret dobrego humoru w te wakacje. Nadal uważam ,zę moje żyżni jest chuja warte, ale przynajmniej się zacnie bawię w zacnym towarzystwie. I poziom gejozy mocno wzrósł we krwi. Jak widze na ulicy kolesia z laską, to mam wrażenie, że coś jest nie tak. Sie nie zgadza. Haha, dzięki wam vixy <3
Skąd ten optymistyczny wydźwięk? Słucham OST z Party Monstera ( Tó af hartz<3 ) wraz z moimi ulubionymi vixokawałkami ( Krózefajt, Yn en ałt of law), prawie nie śpie ( BYCZ ), wybieram sie do Londona z Aśką (Nareszcie Ejtin, dziwki) no i jakoś tak zacnie Boli mnie tylko, że przez LoNnDynNeQ nie będize mnie na Pianie w sobote D; i pójde na Drag Queen bez Żuczka i Kuta >; Chujnia >; ALe macie być u mnie na Vixie post Londynum.
No to Pa, dziwki. <3
Ps.
Kupiłam sobie w pyte antysany. Aviatory. Bo moje ostatnie lennony to rozjebała ta ciota-Tobiasz. Jak oglądlaiśmy Bruna <3
Łyl stej forewer dys łej
Ps.2
BONO MA AIDS
Rożi <3
komentarze [1]Co przyniesie lato>>niedziela, 21 czerwca 2009
22:00:01
Jest to peirwsza notatka od brdzo długiego czasu. Nie miał sił, zapewne też ochoty, by pisać, a przez zmiany na mylogu myślałam nawet, że bloga straciłam i nie miałam ochoty wszystkeigo składać na nowo.
Nie mam ochoty pisać o tym co było. Może zrobię to później, ale raczej jest to bez pokrycia. Bardziej martwi mnie przyszłośc. Zastanawia mnie co przyniesie lato. Ta pora roku jest specyficzna sama w sobie,a będzie to moje pierwsze pełnoletnie lato. Jednocześnie mam wrażenie, że będą to dwa miesiące zmarnowane i przepłakane. Potem pojawia się lęk, ża całe życie takei będzie. Dlatego postanowiłam ,zę w to lato zmienie siebie. Przynajmniej postaram się.
Pierwszy krokiem było przestanie golenia głowy. Ostatnio ostrzygłam sie na 1 czerwca zaraz po tym,kiedy to okazało się że nie mam jaj, by przeciąć nadgarstki.Postawiłam też na zmianę garderoby. Szkoda tylko, że jak sobie cos upatrzyłam to niue mieli nawet eMek.
Jestem świadoma, że wszystkiego w sobie nie zmienia. Najbardziej przeraża mnie fakt, że nie jestem zdolna do odczuwania niektórych emocji, które odczuwa, a przynajmniej powinien odczuwać każdy. A jednocześnie ciągle czuję lęk i rozczarowanie. Mam wrażenie ,ze moje życie jest puste, proste jak wektor, od punktu do punktu. Od celu do celu, a przestrzeń miedzy nimi jest mało istotna lub poprostu wyblakła i szara. Przeraża mnie fakt, że najszczęsliwsza czuję się po potężnej ilość alkoholu i marijuany, słuchając klasyków. Wtedy nawet przechylenie głowy wydaje się interesującą podróżą. Że tylko wtedy czuje pozytywne emocje. Dopiero traz zdaję sobie sprawę,że w życiu wiele mnie ominie. Podejrzewam, że przywiązanie, a miłość to dwie, różne rzeczy, a jednak chyba troche podobne. Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak żąłośnie jest móc powiedzieć, że chyba nikogo sie nie kocha. Przynajmneij spoza rodziny, ale to jest co innego. Dotyk drugiej osoby jest dla mnie dziwny. Nie jest przyjemny, a jednocześnie nie pali. Nie mogę tez powiedziec, że jest dla mnie nijaki czy obojetny. Jest dziwny. Głupstwem byłoby zmuszać sie do czegokolwiek lub tworzyć jeszcze bardziej zafałszowaną rzeczywistośc.
Myśle, że próba zmiany jest takim ostatkim krzykiem, próbą ratowania samego siebie.Boję sie, co będzie, jeżeli zawiodę, dlatego boję się tego lata. Mam wrażeie, że to nie zależy tylko ode mnie.
Rożi <3
komentarze [1]Nota kontrolna>>poniedziałek, 18 maja 2009
21:07:50
Dawnpo nie pisałam. Teraz też więcej nie napisze, bo musze skoczyć do sklepu po coś do picia. Lulz
Rożi <3
komentarze [0]!6 paźdzernika>>czwartek, 16 października 2008
22:59:21
Rożi <3
komentarze [0]Bez sake nawet kwiat wiśni wygląda bardzo zwyczajnie>>niedziela, 5 października 2008
23:32:37
Właśnie skończyłam przygotowywać jutrzejsze śniadanie do szkoły. I powiem wam ,zę mało rzeczy pachnie tak cudnie jak ciepły ryż gotowany w mleku i sake. Jest wprost zniewalający. Taki przytulny i kojacy, o ile woń może być przytulna i kojąca. Chyba jednak może.
Zaczyna się okres imprez, już jedną zaliczyłam u Bitelsa. Teraz czekam na afterek w Faktorii. Muszę zamówić prezent i wybrać się do Galerii Bałtyckiej po trunek. Zahaczę pewnie w drodzę na spotkanie. Bo muszę was poinformować kochani czyelnicy, iż wstąpiłam w szeregi Młodych Socjalistów i jestem bardzo z tego zadowolona.
Przedwczoraj przeczytłam ostatni rozdział Hellsinga. No. 95. Ech, 5 lat mojego życia. Niby zwykły komiks, stos papieru i litry tuszu, ale jednak był to dosyć wazny kawał mojego życia. Właśnie przez Hellsinga zaczęła się moja przygoda z mangą. Jestem ciekawa jak czuje sie teraz autor, Hirano. W końcu tworzył serię przez 11 lat. Będzie mi bardzo brakowało tego czekania na nowy roździał co miesiąc. To prawie jakby gwiazdka była 12 razy w roku. No i oczywiście moje ulubione postacie musiały zemrzeć, ale tak to już bywa jak sie kocha czarne charaktery.
Ostatnio zakupiłam sobie nowe kimono. Lawendowe, z jedwabiu. Pracuję też nad projektem tatuażu. Przoblem w tym, że mój maneki neko nie bedzie pasował na szyję i może na kark.Chcoaiż nie jestem pewna co do karku, może zostawię go na rekę. Decyzna jest dosć poważna, wiec muszę się nad tym powaznie zastanawić. Na szyję chyba jednak zostawię sobię albo sakurę albo koi. Nie wiem.
Wracając do imprez. Jestem prawie pewna, że zyskuję coraz wieksza odpornośc na alkohol. W piątek wypiłam bardzo dużo, ale prócz tego ,zę trochę mi sie plątał język i może nogi oraz to, że standartowo naprawde przyjemnie mi się spało, to rano nie dośc, że nie boała mnie głowa, to czuułam się rześka i wypoczeta jak nigdy. Mimo wszystko powoli zaczynam myslec, że mogę mieć problem z alkoholem, nie teraz, a mozę za parę lat. Nie muszę przecież rzygać i łapać zgona na każdej imprezie, by nadużywac alkoholu. Nawet teraz piję. Wypiję ponad litr wina i nie będzie to miało na mnie zadnego wpływu, ale nadal jest to jednak litr wna póxniej naprawdopodobniej popity wódką czy czymś innym.
Martwię się o Adama. Chłopak sie sam nakręca w beznadziejna spiralę samoużalania się. Przywiązałam się do niego na tyle, że nei chce by cierpiał, a on sobie takie cierpienie zafunduje. Jeżeli sobie nie zda sprawy z tego co robi i co mysli teraz, to za parę lat bedzie gorzko żałował, że tego nei zrobił Tak naprawdę po częsci myśle, że jest zbyt rozpiszczony i tak naprwdę nei wie czym jest cierpienie iten cały ból iostnienia, a nawet dlaczego deszcz jesienny stuka o szybę. Mam nadzieje, że sie wyrwie z tego albo ja mu pomogeę I to szybko.Ech..
Mono no aware...
Rożi <3
komentarze [0]Moja wielka mała brytania>>poniedziałek, 18 sierpnia 2008
22:08:48
Właściwie dzień w którym piszę tę notkę jest inny niż data nad nią, ale o z tego. Mylog jako tako miał słynne przerwy techniczne i nie czasu, by napisać cokolwiek. Szkoła się już zaczęła, a mnie już robi się słabo na samą myśl o niej, ale dlatego staram sie o niej nie myśleć. Albo chodzę tam po prostu na gazie.
Większą część wakacji spędziłam w swojej ukochanej Wielkiej Małej Brytanii. A konretnie w Londynie. był to cudowny miesiąc, w którym dorosłam i podniosłam swoje self-esteem. Jednocześnie za każdym razem, kiedy w nocy tłoczyłam się miedzy ludźmi na stacji metra to powtarzałam sobie w myślach, że chcę być Londyńczykiem. Z kolei za każdym razem, kiedy siedziałam (lub stałam!) w teatrze, toprzypominałam sobie o tym jak bardzo pragnę dalej iść w kierunku aktorstwa. Ogólnie Londyn jest magicznym miejscem, gdzie wszystko może sie wydarzyć ( Gei-Sha), a ludzie chodzą praktycznie tylko na czerwonym świetle. Widziałam swojego ukochanego Fallstafa, popłakałam sięna Królu Learze, przez dwie godziny śmiałam się na Spamalot, a na We Will Rock You zdarłam sobie gardło. Poza tym wpieprzałam taramasalete z bułką, zmokłam na Candem i wciągałam lizaki kanabisowe.
Uch, jest tyle do napisania, ale nie mam siły i ochoty.
Ostatnio zainwestowałam w dwa dodtaki do Sims 2 i po upgradzie komputera zafunduję sobie zapewne następny. Ta gra mnie relaksuje. Wyciszam się przy tym jak nic.
Propo, nowy adres deviantarta. Nowy nick - The-Sphinx
Narazie nic tam nie mam, ale postaram się i to szybko. Mam ochotę worzyć, ale jestem niezadowola ze swoich prac, zę nie potrafię wpaść na coś oryginalnego tylko przerabiam cudze pomysły, od tego dostałą doła i coraz bardziej chcę stowrzyć coś wspaniałego, ale mi sie nie udaje. I tak w kółko. Łycha.
Rożi <3
komentarze [0]Biedny Oskar>>sobota, 3 maja 2008
01:33:01
Coraz częściej zastanawiam się czy chcę żyć w świecie, który mnie otacza.To smutne,że w tak młodym wieku tracę wiarę w to, co jest wokół mnie. Z każdym dniem odnajduję więcej i więcej smutku oraz żalu u siebie, i innych. Nawet nie trzeba daleko szukać. Można przejsć się po dworcu kolejowym lub ulicą, właczyć telewizor czy radia, ale przede wszystkim wystarczy spojrzeć na drugiego człowieka i uświadomić sobie jak wiele może w nim być cierpienia. Może cierpi on z powodu własnej słabości, niefortunnej serii zdarzeń albo z powodu czyjegoś egoizmu lub niedojrzałości.
Kiedy człowiek nie jest szcześliwy inaczej patrzy na świat. Chyba bardziej współczująco lub gniewnie, a może łaczy te uczucia. To wiele zależy od charakteru. Czuje się słaby i nieporadny, poniewąż chciałby zmienić sytuację swoją lub innych, a nei jest w stanie. Najgorzej jest zmienić nastawienie. Mówić i radzić jest łatwo, ale nawet najlepsza rada nie jest w stanei zmienić emocjonalnych czarnych okularów, przez które patrzy się na świat.
Dlatego się zastanwiam czy warto żyć w świecie, który już teraz mnie rozczarował. Jest on pełen egoizmu, żalu i niesprawiedliwości i co słabsze lub wrażliwe jednostki zostają przez niego pożarte. Nie chcę umierać, ale nie żyć również nie za bardzo. Nie widzę dla siebie żadnej innej drogi niż popadanie w większe cierpienie, które tylko będzie się nasilać z dnia na dzień oddalając mnie od Wysp Szczęśliwych. Tak bardzo chcę cofnać czas o rok, o dwa lata.
Chcę nieść pomoc i szczęście drugiemy człowiekowi, ale co mnie za to czeka? Może szczęście, ale nie jestem pewna. Tak bardzo chcę się stać Św. Franciszkiem, ale nie wiem czy dałabym radę.
Poświęcić własne szczęście dla drugiego człowieka? Czy szczęście drugiej osoby daje mi również radość? A moze stawiem obce szczęście ponad moje i usuwam się w cień?
Ponoć trzeba samemu być szczęśliwym, by dać radość i miłość drugiej osobie. A jakim trzeba być człowiekiem, by znosić ból i upokorzenie na darmo?
Najbardziej bałam się zostać Biednym Oskarem, ale kiedy patrzę w lustro, to widzę właśnie Oskara.
Rożi <3
komentarze [1]Opowieść idioty pełna furii i zgiełku, nie znacząca nic.>>poniedziałek, 14 kwietnia 2008
22:47:11
Myślę, że czuję się lepiej. Jednak wciąż czuję, że coś ucieka mi pomiędzy palcami jak piasek. To czas. Czuję nieopisaną bezradnosć wobec wszystkiego co mnie otacza. Patrzę na innych i widzę jak idą w swoją stronę i to mnie przeraża, bo już nei są tacy, jakich ich znałam. To chyba puka do nich dorosłość. Przeraża mnie ona. Musiałam dorosnąc wbrew sobie, od razu stać się osoba dorosłą, kiedy inni wciąż byli dziećmi. Teraz, chcę nadrobić przynajmniej trochę, ten stracony czas, ale inni chcą już być dorośli. Bezradnię patrzę jak brną do przodu i ciągną mnie za sobą wbrew mojej woli. Chcę spokoju, chcę by powróciły te niewinne, mniej lub bardziej, dni. Jestem niepoprawnym romantykiem o spaczonym poczuciu humoru. Daję się pomiatać, bo nie chcę powodować problemów. Ale zadaję sobie pytanie. Czy sprawianie radości innym daje mi szczęście czy stawiać ich szczeście ponad swoje usuwając się w cień?
Boję się bezradności. Boję siętego co mnie czeka. Jestem prawie pewna, że będę nieporadnym, użalającym się nad soba i pudzącym litośc samotnikiem, niezdolnym do wpasowanai się w społeczeństwo.
Nasze życie naznaczone jest cierpieniem, bo to ono nas kształtuje. Kązdy cierpi w inny sosób. Niektórzy z nas płacą nim za talent llub szczególną wrażliwość. Każdy niesie swój własny krzyż, może moja niepewnośc i bezradnosć to właśnie to?
Rożi <3
komentarze [1] Oczarujmy się nawzajem, Zaskoczeni nagłym Majem.>>poniedziałek, 10 marca 2008
19:29:31
Lato. Chcę lata. Teraz! Nachodzi dużymi krokami, ale wciąz za wolno! Na ranem słyszę mewy i ptaki, wietrzy wieje, ale jeszcze kwiaty nie kwitną, a szkoda. Chcęlato. Odpoczać na lonei natury. Chcę wylegiwać się na tarasach i gankach, bezczynnie leżeć, bezczelnie leniuchować z domowym winem w garści. Nie chcę chodzić spać w nocy, tylko drzemać w południe i tylko ten sen mi starcza. Chcę klepnąć się w trawie, w ciepłym słońcu ze słuchawkami w uszach. Tęsknię też za florą i fauną. Za bzami i akacją. No i owoce. Za motylkami, ćmokami, pszczołami (sic!), ślimakami, polnymi konikami. TA atmosfera jest cudowna i chcę jej teraz! Ech, jak straszne jest to ,zę muszę jeszcze przeżyć tyle dni w szkole. Och błagam nie! Chcę maj! Już czuję jego woń.
Rożi <3
komentarze [1]This is what I am, I am a man, so come and dance with me Michael.>>czwartek, 28 lutego 2008
23:47:52
Michael, you're a beatiful dance whore.
W domu mam istny burdel. Nie mam nawet już miesjca nby bardziej bałaganić, JEszcze tylko 3 tygodnie i spokój. Nowy wystrój pokoju i świeze poweitrze w pokoju. Ostatnio też przywitały mnie peirwsze odgłosy lata, a mianowicie, skrzeczenie mew nad ranem. Jak zapuścić do tego Way Comy albo Michael'a to prawie jak lipiec 2006. Bardzo się cieszę, ze nieubłagalnie nadchodzi wiosna i lato. Żałuję tylko ,zę ne ibędzie mnie w lipcu, najpięknieszy chyba miesiąc na Babich Dołach. Czuję się słodko i lekko mimo zmęczenia dniem codzinnym. Nie mam gdzie odpocząć, w szkole się męczę, a wrócę do domu, to mam syf i każą mi sprzątać, mimo z,ę nie mam już miejsca. Ale erce bije milutno, tylko sens życia mi ucieka. Ale nei martwie się tym narazie, nie mam czasu. Od weekendu do weekendu człowiek żyje nawet jeżeli zabrali mi kolejne zajęcia. Ale staram się przyjemnie spędzać czas, a perspekjtywa wrześniowego wyjazdu na Krym równeiż jest rozczulająca, szkoda, żę nie mogę kogos ze sobą zabrać. Coraz więcej się też angażuję, ale nie narzekam. Sprawia mi to przyjemnośc, a ja się wraca póxniej niżzwykle i spotyka sięw autubusie druhów ze szkolnej ławki, to serce nie sługa, rośnie na dźwięk starych grypsów. No, a szkoła jak szkoła. Męczy, męczy, męczy. Mimo swojego skrajnego leserstwa i bumelanctwa mam dobre oceny, to czuję ię tym zmęczona i znudzona. I współczuje tym, co uczą się lub wręcz kują, by mieć podobne do moich wyniki. Prace domowe to ostateczne zło. Dlatego nigdy ich nie odrabiam. Mam ważniejsze misje do spełnienia na tym świecie niż zajmować się pojebanymi zadaniami z przedmiotów, któe po wyjściu ze szkoły automtycznei skasujęz poamięci swojego cennego mózgu.
A jednoczesnie rośnie mój strach przed chorobami. Długotrwały kaszel i zmęczenie powóduje u mnie odruch sprawdzania dłoni, czy nie ma na nich sladów krwi, po każdym kaszlnięciu. Zaczynam się też bać schizofrenii, bo ten wiek się zbliża, a sama łapie się na coraz mniej spójnym myśleniu i mini-paranojach. Ale za to zaczynam rozmyślać o japonistyce. Pewnie warto. Nawet dla zabawy. Życie z założenie nie jest szcześliwe, to neich chociaż będzie zabawne, rpzez jakiś czas. Pracę się jakąś znajdzie. Ja knie, to zagram w lotto. Zawsze byłam Wiecznym Studentem. Nawet w podstawówce.
Sumując, czuję się lepiej. Czuję się nawet w miarę dobrze. Pewnie nie potrwa to długo, ale skupię się na chwili obecnej. Od weekendu do weekendu. Nie mogę doczekać się wakacji, czujępierwsze oznaki włóczącej się wiosny i lata. Cierpie nad brakiem lipca w Gdynii. Ale warto będzie. Moje serce znowu jest cerwone bijące po lewej stronie. Troche mocniej. No i zbieram gwiazdki z nieba. A Michaela chcę na srebrym półmisku. Taka słodka homoerotyka.
Rożi <3
komentarze [3]Hej Bejbe, wskakuj do mojego Lamborghini Gallardo.>>niedziela, 27 stycznia 2008
22:36:33
Ola Seniorita! Fiesta! Tortilla tylko 3.49! Nadal nie mogę uwierzyć, że trafiłam na taką promocję!
Jestem leniwym bucem, bo nie pisałam zbyt długo, ale spotyka mnie zasłużona kara. Muszę to wszystko nadrobić. Ale i tak jestem leniwa, do tego stopnia, że praktycznie nie zrobiłam niczego pracochłonnego przez cały czas wolny, mimo, że obiecywałam sobie gruszki na wierzbie. Ale było warto. Mostly for the lulz. Nawet nie chce mi się opowiadać o sylwestrze, bo się po prostu nie mieści w skali. Powiem tyle, że mieliośmy takie atrakcje jak:
- Sperme... Ups! Znaczy się Sos Tzatziki z krewetkami w chlebie.
- Elo duet Hause i Black Jack
- Karaoke (Las Noches welcome to)
- Boys Kissing
- Adama Bieg po Zdrowie
- Mamę Muminka przeszkadzajacą sikać
- Kuchenny Klubik, który ignorował dzikie rzyganie w pokoju obok
I wiele, wiele więcej.
W ferie też siędużo działo. Tak dużo, żę nie chcę mi się o tym pisa dokładnie. Powiem tyle, całe ferie chorowałam, remontujemy chate, rozjebali nam balkon, bo malują. Ale z Kappa-chan zawsze jest zabawnie szczególnie jak w nosie tampon powstrzymujący krwawienie. Kappa-chan też się cudownie naśladuje, tak długo, aż się nei spadnie z krzesła. I nie dostanie ataku kaszlu gruźlika. Stań przed lusterm i powiedz 5x Ukitake, a dostaniesz gruźlicy w terminalnym stadium. Ja nie żartuję. A ak bedziesz oglądał japońskie filmy animowane przez kilka gopdzin, to przez następne kilka będziesz pewien, że wszyscy wokoło gadają po japońsku. Tutaj również nie żartuję. Ale nawet nei wiecie, ile radość jest w znajdowaniu kopalni yaoi z rzadkim parringiem. Cieszę się, że mam tak silne zwieracze, bo nie wytrzymałabym ze szczęścia. Zapomniałąbym. Pięc Baniek. 5 bań. Tyle uzbierałam na Wośpie. I jestem zajebista.
A teraz hop do Lamborghini Gallardo i odjechać czas razem ze swoimi czarnuchami na arbuza i zakaśke w KFC. * Kaszel, krew się leje* Elo Elo Kozak Zero. Jak pomyśle ,że muszę jutro isć do piekła, to mam ochotę usiąść, płakąc i zgrzytać zębami. Dobra, odjazd. Czarne dupy, wsiadajcie do mojego Gallardo.
* Z pieśnią na usach odjeżdża*
NOW THEY'RE HAVIN' GAY SEX! TAICHOU GAY SEX! SODOMY! SOOODOOOMYYYYY!
PS. Nagrodę za nalepszy film na imprezę otrzymuje....
2GIRLS1CUP! ZAPRASZAMY REŻYSERA PO ODEBRANIE NAGRODY.
Nagroda za najelpszy serial otrzymuje...
AI jak Aizen! ZWYCIĘSCOM GRATULUJEMY!
PS2.
Dzieciaki, uważajacie na środki usypiające.
I WISH I KNEW HOW TO QUIT YOU!
PS3.
Tak, Kappa-chan. Jak Australia. Po tylu latach wątpie, by było inaczej.
Jest to fikcja literacka i mam do niej pełne prawo. Czarnuchu.
Rożi <3
komentarze [1]Nie mamy prawdziwych problemów, ale lubimy je wymyslać.>>poniedziałek, 24 grudnia 2007
01:19:41
Wszyscy wiedzą, że nie lubię Świąt. No dobrze, prawie wszyscy. A jeszcze mniej rozumie dlaczego. Ponieważ fakt mojej niechęci jest dobrze znany opini publcznej, prawie pominę go w tej notce. Skupię się na przyjemniejszych rzeczach. Np. na czekoladkach. Albo Shakespearze. Albo czekoladowym Shakespearze.
Moje serce raduje się niezmiernie z powodu czasu wolnego. I z tego, że nie było chemii przez dwa tygodnie. O szkole też nie chcę pisać. Wieć wracajć do wolnego czasu, powoli kończę swoje prace i jestem z nich bardzo zadowolona. Ruszyły też prace nad "Z Żyletką na dachu". Była burza mózgów, teraz czas na indywidualny wkład.
Osatnio byłam na występie w gimnazjum. Mocno okrojona Opowieść Wigilijna, ale nadal świetna. Hanza się należała. Mam nadzieję ,że pociągniemy Rosadę i Marka do X. Nie dam im tak po prostu uciec. Przede wszystkim, najlpoesze było spotkanie ze swoją starą ekipą. Ech tęsknie za nimi, ale mam za duzo wolnego czasu, by rozkleić się i smędzić. To spotkanie nakręciło mnie na kilka tygodni. Wiem też, że w maju będzie zaangażowani w nowego Shakespeara. I znowu chociaż przez kilka chwil będzie pięknie.
Narazie czuję w stylu starej, dobrej, Bardzo Fizycznej Bezwładności wg. Newtona" Chce mi się pisać, ale nie mogę. Pan Zatwardzenie - Chce, a nie może. Potem zakończe.
PS. Gosia Andrzejwicz mas profileq na epciu. Swit :*
PS.2 Przydałoby się więcej jałoji :*
Rożi <3
komentarze [1]Parfois j'aimerais mourir tellement y a plus d'espoir>>środa, 24 października 2007
23:48:30
No teraz proszę państwa nie mam najmniejszego pojecia co ze sobą zrobić. Była Archeologia i Antropologia na Oxfordzie (Magdalen College zawsze smaczny i zdrowy). Nie, nie bedziesz klęczeć w brudzie, bo sie do tego nie nadajesz. No to historia sztuki. Nie chcę, bo nie ma w Magdalen. Akademia Sztuk Pięknych, idź, bo to twoje powołanie. Nie chcę, bo traktuję to jak hobby, a chleba nie będę z tego mieć. Nie chodzi o to, by mieć z tego chleb., W szkole mówiąco innego. Kulturoznastwo lub filozofia. Nie, bo wszyscy się na to rzucają jak psy, a potemi tak nie mam co po tym robić, a napewno nie to, co chcę robić. Architektura! Nie! Nie chcę! Studium Wokalno-Aktorskie tu,w Gdyni. Powinnaś zostać aktorkę nie z castingów, bo o takich szybko się zapomni. Im będziesz starsza, tym będziesz lepsza. Czemu nie, ale jednak ja chcę na Oxford.
Tak mniej wiecej wyglądała moja wczorajsza rozmowa o mojej przyszłości. Z lekcji angielskiego niewiele zostało. Teraz już naprawdę nie wiem czego chcę.
Przez dwa ostatnie dni żyłam w ciągłym stresie, który tylko odrobinę osłabł. Powodem tego, był pobyt ojca w szpitalu ze stanem przedzawałowym. Stan minał, ale przyczyna stanu nadal nie jest znana, a ja ciąglę się martwię.
W sobotę byłam na Kulcie, prosżę państwa i proszę pańśtwa, ja wam mówię, że było wspaniale, mimo, że byłam właściwie sama. Kilka milutkich niepodzianek, repertuar dobry, jednak znów zabrało Gyöngyhajú lány. A szkoda, bo utwór przecudowny.
W sobotę spotkałam się ze swoim klanem. ' Zostało ci trochę spermy na ustach' , ' Cudowna riposta'. Miło się tak spędza czas. Będzie trzeba spróbować zebrać klasę, bo teraz się nie udało. Jak pomyślę o tych genialnych imprezach w trzeciej klasie, to cieplutko się na sercu robi, jednocześnie dopada mnie melancholia. 'Odgrzewane kotlety nigdy nie smakują tak samo' Nie smakują równie dobrze, ale co robic, kiedy człowiek jest głodny?
Myślę, że narazie popracuję nad swoimi powieściami. Wszystkimi. I spiszę mini-wspomnienia z ostatniego wspólnego wyjazdu klasowego, bo jako prawie niezależny obserwator dostrzegłam wiele rzeczy, któe naprawde warto opisać i przekazać dalej.
Rożi <3
komentarze [3]